wtorek, 12 lutego 2019

Precz, zimo.


Wyglądam codziennie za okno szukając oznak tego, że zima się wycofuje. W sobotę jechaliśmy autem, a słońce grzało tak mocno, ze jak kot wystawialam do niego twarz i zastygałam w półdrzemce, ładując srogo wyczerpane już baterie.
 Rankami w weekendy marzniemy w stajni, dogrzewamy się kawą z termokubków po jeździe, na spacerach z psem szalik sięga do uszu, a w domu nadal jeszcze dobrze jest owinąć się kocem. A mimo to ja juz  w glowe mam wiosnę za progiem, już czekam na ciepłe powiewy wiatru i słonko rano zalewajace pokój żółtymi przez rolety migawkami.
Zosia na hali w czasie jazd. ;) pelen relaks.

Na razie jednak moja uwaga skupia się w dużej mierze na Bajerze, któremu kregosłup przysiadl znacznie. I nie możemy się łudzić, że będzie lepiej, chcemy dbać o to, żeby nie było gorzej. Leki, zastrzyki które podaje nam cudowna Gosia, powolne, króciutkie spacerki, a pies sam w domu dużo śpi, przedrzemuje dnie, pochrapuje cichutko, i z niepokojem ciągle obserwuję, czy nóżki z tyłu dziś pracują lepiej, czy gorzej, czy dźwigają go lżej, czy z wyraźnym stęknięciem. Siwa mordka jest jakby należała do innego psa, nie tego rudego szkodnika, który miał energii więcej niż terier i nudził się jak mops, więc wędrował po domu co i rusz wymyślając sobie nowe aktywności.
Zabawy węchowe i bałagan po nich.



W związku z ograniczeniem ruchu w domu aktywowaliśmy nos, co okazało się dobrym pomyslem, zajmuje Bajera na chwilę, ale chyba najbardziej cieszy się, gdy odwiedzają go psi przyjaciele i może w spokoju spędzić z nimi czas. Toteż z chęcią zapraszamy do siebie przyjaciół z futrzakami.
Tylko mnie nieco łamie się serce jak widzę, że po 10 minutach zabawy łapki mu sie rozjeżdżają, a spod fafla dobiega cichutkie posapywanie, bo zasnął zmęczony.
Dobiegamy już na krótkich łapkach do mety, powolutku...


A w weekend mieliśmy okazję dzieki mojej siostrze napić się jednorożcowego wina, które nie powala smakiem, ale nadrabia walorami wizualnymi : ) polecamy każdemu!



A z rzeczy kobiecych - polecam szczotkę ze zdjęcia każdej posiadaczce gęstych, trudnych do rozczesania włosów, albo każdej, która lubi mega przyjemny masaż głowy za 11 zł :)
Zaklinam wiosnę żółtym płaszczem :)

1 komentarz:

  1. Lyall, cudownie piszesz. Brakuje mi Twojego pisania :). Trzymam kciuki za Ciebie i Bajera! I nie ma chuja - ten żółty płaszcz na pewno przygoni nam szybko wiosnę!

    OdpowiedzUsuń

Panta rhei.

Dawno nas nie bylo. Zdążyła przyjść wiosna, zaziębić nas i rozgrzac, oblac sowicie deszczem i dosyszyc wiatrem. <3   Z nagich galezi...